U nos godali, że dobroć bez rozumu to ino gupota. Nie obiecuja Ci, że bydziesz lepszą wersją siebie. Obiecuja, że trudniej bydzie Tobą manipulować. Mój blog to przestrzeń, w której nie fandzolimy: • Jadymy z nowomową: zamieniamy korporacyjny bełkot i polityczną propagandę na paradygmat wulgarno-intelektualny. Nazywamy "chamstwo" "chamstwem", "głupotę" "głupotą", a "niedouczenie" "niedouczeniem". Bez owijania w bawełnę. • Trzymamy mocny kręgosłup: Uczymy się, że „dobry” nie oznacza „naiwny”, a asertywność to nie jest bezczelność, tylko higiena psychiczna. Nasze granice są święte. • Łączymy kropki: Szukamy ciągłości między fedrowaniem dziadka-górnika a orzeczeniami TSUE. Bo świat to nie są osobne bajki, tylko sieć naczyń połączonych, które trzeba rozumieć. • Szacunek ważniejszy niż uśmiechy: Wybieramy konkret zamiast wyświechtanych słówek. Szacunek to uznanie Naszej Odrębności. Reszta to ino puste fandzolynie. • Us...
Dlaczego filolog rozbraja AI skuteczniej niż programista, czyli narzędzia krytycznoliterackie kontra halucynacje LLM
Moi drodzy. Jak zapewne wiecie, pracuję w międzynarodowej firmie, w której panuje przekonanie, że jeśli potrafisz korzystać ze sztucznej inteligencji i sztuczna inteligencja przyspiesza Twoją pracę i poprawia produktywność, to masz z niej korzystać. Firma systematycznie szkoli też swoich pracowników, jak produktywnie i użytecznie wykorzystywać sztuczną inteligencję na co dzień. Tak się składa, że pierwszy komputer moi rodzice zdecydowali się zakupić dopiero kiedy skończyłam 22 lata. Oczywiście miałam z nim wcześniej do czynienia w szkole średniej i nawet miałam egzamin zawodowy z komputeryzacji prac biurowych. Zdałam go tylko i wyłącznie dlatego, że moje sąsiadki umożliwiły mi skorzystanie ze swojego komputera, za co do dziś jestem im wdzięczna. Po prostu moi rodzice uznali, że komputer to jeszcze większy złodziej czasu, który przecież mogłabym przeznaczyć na sprzątanie (do dziś na myśl o sprzątaniu robi mi się niedobrze i muszę naprawdę długo przygotowywać się psychicznie ...