Przejdź do głównej zawartości

Posty

O treściach, które tu publikuję

  U nos godali, że dobroć bez rozumu to ino gupota. Nie obiecuja Ci, że bydziesz lepszą wersją siebie. Obiecuja, że trudniej bydzie Tobą manipulować. Mój blog to przestrzeń, w której nie fandzolimy: • Jadymy z nowomową: zamieniamy korporacyjny bełkot i polityczną propagandę na paradygmat wulgarno-intelektualny. Nazywamy "chamstwo" "chamstwem", "głupotę" "głupotą", a "niedouczenie" "niedouczeniem". Bez owijania w bawełnę. • Trzymamy mocny kręgosłup: Uczymy się, że „dobry” nie oznacza „naiwny”, a asertywność to nie jest bezczelność, tylko higiena psychiczna. Nasze granice są święte. • Łączymy kropki: Szukamy ciągłości między fedrowaniem dziadka-górnika a orzeczeniami TSUE. Bo świat to nie są osobne bajki, tylko sieć naczyń połączonych, które trzeba rozumieć. • Szacunek ważniejszy niż uśmiechy: Wybieramy konkret zamiast wyświechtanych słówek. Szacunek to uznanie Naszej Odrębności. Reszta to ino puste fandzolynie. • Us...
Najnowsze posty

Wolność jako towar i demontaż wspólnoty. Czyli dlaczego warto czytać klasyki humanistyki.

Kiedy George Lakoff pisał w „Nie myśl o słoniu!” o mechanizmach lingwistycznych stosowanych przez amerykańską prawicę, stworzył wyczerpujący podręcznik tego, jak za pomocą opowieści i odpowiednio dobranych słów zmienić architekturę społeczną państwa. Jednym z najważniejszych przykładów, jakie badał Lakoff, jest sposób, w jaki administracja George’a W. Busha zredefiniowała pojęcie wolności ,  aby osłabić pojęcie  system ubezpieczeń społecznych  i uzasadnić drenaż jego rezerw na rzecz wydatków wojennych. Obserwując współczesny polski dyskurs wokół składki zdrowotnej oraz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, trudno nie zauważyć, że wolnorynkowi politycy i komentatorzy korzystają z dokładnie tego samego skryptu. Po 11 września 2001 roku administracja Busha podjęła dwie decyzje o ogromnych konsekwencjach budżetowych: wprowadziła gigantyczne obniżki podatków (głównie dla najbogatszych) oraz rozpoczęła kosztowną „Wojnę z Terroryzmem”. Rząd zaczął łatać powstałą dziurę budżetową, d...

Sztuka obiecywania... I jej konsekwencje

  Pieniądze lubią ciszę, a finanse publiczne bezwzględną logikę. Niestety, na styku samorządu i zawodowego sportu od lat obowiązują inna zasady, oparte na emocjach, gdzie twardy arkusz w Excelu próbuje się zastępować „porywem serca” i szantażem emocjonalnym. Ostatnie wydarzenia wokół Ruchu Chorzów, prywatnych akcjonariuszy spółki i Prezydenta Miasta Szymona Michałka to podręcznikowy przykład tego, co w teorii zarządzania nazywa się pokusą nadużycia , a w języku potocznym – prywatyzacją zysków i uspołecznianiem strat. W całej tej sprawie najbardziej uderza jednak potężny wymiar politycznej hipokryzji. Warto przypomnieć, że Szymon Michałek budował swój kapitał polityczny m.in. na głośnej krytyce poprzednich władz miasta. Aktywnie uczestniczył w procesach i przesłuchaniach, które w konsekwencji doprowadziły do postawienia zarzutów niegospodarności byłemu prezydentowi Andrzejowi Kotali oraz kilkunastu innym urzędnikom za mechanizm dokapitalizowywania spółki z miejskiej kasy. Wtedy prze...

Prawa strona medalu: Dlaczego „chłopcy z ferajny” boją się legalnej pracy?

W poprzednim tekście rozłożyliśmy na części pierwsze zjawisko kid-washingu – zaplanowaną, cyniczną operację PR-ową, w której wizerunek małego dziecka i wata cukrowa mają zmyć grzechy lokalnych włodarzy oraz ultrasów Ruchu Chorzów. Dziś czas na drugą stronę tej samej monety. Porozmawiajmy o tym, co właściwie kryje się pod tą grubą warstwą lukru, darmowych baloników i pamiątkowych zdjęć z domów dziecka. Bo gdy zdejmie się z tych ludzi niebieskie koszulki, mikołajkowe czapki i zdemontuje opowieści o „przywiązaniu do tradycji i barw”, wyłania się obraz nie tyle groźnej, mafijnej struktury z włoskich filmów, ile porażającej głupoty i intelektualnej niemocy. Przez lata wokół środowiska pseudokibiców budowano mit „twardych ludzi”, którzy trzymają w garści całe miasto. W nagłówkach mediów migną czasem informacje o zatrzymaniach przez CBŚP, nielegalnych substancjach, wymuszeniach czy kibicowskich „ustawkach” na autostradach. Z punktu widzenia analizy zasobów ludzkich i kompetencji (nazwijmy to ...

Kid-washing w Chorzowie. Kiedy korpo-grzechy zmywa się niewinnością dziecka.

  Wyobraź sobie klasyczny poniedziałkowy kryzys w korporacji. Wyciekły dane klientów? Jakiś Bardzo Ważny Raport "świeci się" na czerwono? A może na jaw wyszły toksyczne praktyki w strukturach? Spokojnie, zanim odpalicie agencję PR-ową z budżetem na milionowe kampanie naprawcze, wasz dyrektor marketingu prawdopodobnie wyciągnie z rękawa najstarszy i najbardziej cyniczny as w talii. Dzieci. A konkretnie: akcję charytatywną z dziećmi w roli głównej. W kuluarach krytycznych analiz mediów i etyki biznesu zjawisko to zyskało już swoją chwytliwą nazwę: kid-washing . Analogicznie do greenwashingu (udawania ekologicznych) czy pinkwashingu (instrumentalnego wykorzystywania postulatów LGBT+), kid-washing t o strategia PR-owa polegająca na budowaniu kapitału moralnego za pomocą wizerunku dzieci i działań charytatywnych na ich rzecz. Mechanizm jest prosty jak konstrukcja cepa: Kindchenschema (e fekt dziecka - zauważmy że to kolejne już pojęcie, które możemy wygooglować na wikipedii w wi...

Urzędowy Excel kontratakuje, czyli chorzowski przepis na profilaktyczną fikcję

  Z końcem roku z mapy Chorzowa zniknął Ośrodek Pomocy Osobom Uzależnionym i Ich Rodzinom przy Placu św. Jana. Oficjalna narracja magistratu? Klasyka gatunku: ekonomia, koszty modernizacji i bliżej nieokreślona „reforma systemu”. W wolnym tłumaczeniu z języka urzędowego na ludzki: „Zamknijmy to, bo nam się tabelki w Excelu nie spinają” . W tym samym czasie miasto z pełnym przekonaniem i bez mrugnięcia okiem dotuje program „Kibice Razem” , prowadzony przez Stowarzyszenie „NRŚL”. Cel? Profilaktyka rówieśnicza. Powstaje zatem pytanie czy w walce z głębokimi uzależnieniami chorzowskiej młodzieży ktoś w ratuszu celowo nie schował najsilniejszej broni – doświadczonych terapeutów – głęboko do urzędniczych szuflad OPS-u, żeby zrobić miejsce dla tańszej, wizerunkowej prowizorki? Kiedy wczytamy się w warunki miejskiego konkursu ofert na realizację zadania „Kibice Razem”, przed oczami staje nam majstersztyk urzędowej inżynierii. Za równe 50 000 zł , miasto oczekuje cudów. Stowarzyszenie ma w ...

Nowy projekt: Dom. O tym, jak przestać meblować cudze pokoje

Zdarzyło Wam się kiedyś pracować w zespole, w którym każdy uważał, że jego metoda zarządzania projektem jest jedyną słuszną, a projekt wspólnego wyjścia integracyjnego kończył się awanturą o to, czy iść na strzelnicę czy na malowanie przy winie? Wszyscy znamy to zmęczenie, kiedy zamiast dowozić tematy, tracimy energię na udowadnianie sobie nawzajem, kto ma większe prawo do zabierania głosu. A teraz wyjdźmy z pracy i spójrzmy szerzej. Na nasz kraj. Od lat w przestrzeni publicznej dominuje jeden wielki, męczący komunikat: „Drogie Polki, Drodzy Polacy” . Piękne, historyczne, podniosłe. Ale też... niesamowicie ciasne. Rezerwuje prawo do współdecydowania tylko dla tych, którzy mają odpowiedni kod genetyczny lub paszport z orzełkiem. Stawia grubą kreskę między „nami” a „nimi”. A gdybyśmy tak, wzorem dobrych, systemowych rozwiązań, zmienili tę ramę? Gdybyśmy zamiast o narodzie, zaczęli mówić o Mieszkańcach naszego pięknego kraju ? Różnica jest subtelna, ale zmienia absolutnie wszystko. Rodzin...

Jak zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli lekcja PR-u od chorzowskich urzędników

  Szanowni Państwo, usiądźcie wygodnie. Dziś w cyklu „Korpo-Mowa w Służbie Narodu” bierzemy na warsztat oficjalne oświadczenie magistratu w sprawie budowy parku handlowego przy ul. Katowickiej.  Zaczęło się od prostego, ale bardzo bolesnego pytania o przyszłość miasta. Ludzie z niepokojem zaczęli pisać o „przypieczętowaniu losu” kultowej ul. Wolności. Bo umówmy się – postawienie kolejnego zakupowego blaszaka z wielkim parkingiem tuż obok nowoczesnego muzeum to nie jest szczyt marzeń o zrównoważonym rozwoju. Mieszkańcy i radni zaczęli głośno wytykać brak wizji ekonomiczno-urbanistycznej, krótkowzroczność i – co zabolało najbardziej – kompletną bierność oraz milczenie władz miasta, w tym Miejskiego Urbanisty. W sieci pojawiło się też sporo chaosu informacyjnego, w tym plotki, że miasto oddało te tereny za bezcen albo że inwestor odkupił je bezpośrednio od syndyka. Gdy emocje sięgnęły zenitu, „drużyna Michałka” (czyli oficjalne kanały miasta i powiązani z nimi radni) postanowiła ...