U nos godali, że dobroć bez rozumu to ino gupota. Nie obiecuja Ci, że bydziesz lepszą wersją siebie. Obiecuja, że trudniej bydzie Tobą manipulować. Mój blog to przestrzeń, w której nie fandzolimy: • Jadymy z nowomową: zamieniamy korporacyjny bełkot i polityczną propagandę na paradygmat wulgarno-intelektualny. Nazywamy "chamstwo" "chamstwem", "głupotę" "głupotą", a "niedouczenie" "niedouczeniem". Bez owijania w bawełnę. • Trzymamy mocny kręgosłup: Uczymy się, że „dobry” nie oznacza „naiwny”, a asertywność to nie jest bezczelność, tylko higiena psychiczna. Nasze granice są święte. • Łączymy kropki: Szukamy ciągłości między fedrowaniem dziadka-górnika a orzeczeniami TSUE. Bo świat to nie są osobne bajki, tylko sieć naczyń połączonych, które trzeba rozumieć. • Szacunek ważniejszy niż uśmiechy: Wybieramy konkret zamiast wyświechtanych słówek. Szacunek to uznanie Naszej Odrębności. Reszta to ino puste fandzolynie. • Us...
W polskiej debacie wokół praw reprodukcyjnych od lat pielęgnuje się sentymentalną, głęboko szkodliwą narrację: mit heroicznego rodzenia za wszelką cenę w imię „spokoju w sercu” . Aparat pojęciowy znowu musi wykonać przymusowe sprzątanie. Sekcje komentarzy pod postami o sprawach światopoglądowych pełne są urokliwych opowieści. „Znam małżeństwo, usłyszeli diagnozę ciężkiej choroby, odmówili aborcji, pożegnali dziecko, ale mają pokój w sercu i są pewni swojej decyzji” – piszą domorośli hagiografowie. Zatrzymajmy się przy tej poetyce. Nikt nie odmawia nikomu prawa do podejmowania prywatnych, nawet najbardziej heroicznych decyzji w granicach własnego sumienia. Jeśli dorosły człowiek decyduje się na przejście przez biologiczny i psychiczny dramat urodzenia dziecka z ciężką wadą genetyczną – ma do tego pełne prawo. Zaznaczmy to jeszcze raz. Zmuszanie osoby wbrew jej woli do aborcji, to przestępstwo i na zawsze tym przestępstwem zostanie. Problem zaczyna się w momencie, gdy z tego indywidualn...