U nos godali, że dobroć bez rozumu to ino gupota. Nie obiecuja Ci, że bydziesz lepszą wersją siebie. Obiecuja, że trudniej bydzie Tobą manipulować. Mój blog to przestrzeń, w której nie fandzolimy: • Jadymy z nowomową: zamieniamy korporacyjny bełkot i polityczną propagandę na paradygmat wulgarno-intelektualny. Nazywamy "chamstwo" "chamstwem", "głupotę" "głupotą", a "niedouczenie" "niedouczeniem". Bez owijania w bawełnę. • Trzymamy mocny kręgosłup: Uczymy się, że „dobry” nie oznacza „naiwny”, a asertywność to nie jest bezczelność, tylko higiena psychiczna. Nasze granice są święte. • Łączymy kropki: Szukamy ciągłości między fedrowaniem dziadka-górnika a orzeczeniami TSUE. Bo świat to nie są osobne bajki, tylko sieć naczyń połączonych, które trzeba rozumieć. • Szacunek ważniejszy niż uśmiechy: Wybieramy konkret zamiast wyświechtanych słówek. Szacunek to uznanie Naszej Odrębności. Reszta to ino puste fandzolynie. • Us...
W sekcji komentarzy pod postem posełkini (jakoś tak bardziej mi się to słowo podoba niż posłanki :P) Moniki Rosy o ustawie dopuszczającej aborcję w przypadku ciężkiego uszkodzenia płodu, którą właśnie przyjął sejm, doszło do wymiany zdań, która w pigułce skupia cały dramat współczesnego dyskursu o sprawczości i prawach obywatelskich. Gdy w dyskusji pojawia się atak sprowadzający wartość kobiety wyłącznie do jej wieku oraz obecnej sprawności biologicznej, na powierzchni widzimy po prostu rynsztokowe chamstwo. Jednak tuż pod powierzchnią kryje się coś znacznie bardziej złowrogiego, a mianowicie całkowita alienacja pojęcia świadomej zgody. Nie jest to przypadek odosobniony, lecz mikro-objaw szerszego syndromu traktowania niechęci kobiety do ciąży jako przeszkody proceduralnej, a nie jako ostatecznego i niepodważalnego weta. Pora nazwać ten mechanizm po imieniu i precyzyjnie go zdefiniować. Gwałt na zgodzie kobiety to konstrukcja pojęciowa i postawa dyskursywna, w której ...