U nos godali, że dobroć bez rozumu to ino gupota. Nie obiecuja Ci, że bydziesz lepszą wersją siebie. Obiecuja, że trudniej bydzie Tobą manipulować. Mój blog to przestrzeń, w której nie fandzolimy: • Jadymy z nowomową: zamieniamy korporacyjny bełkot i polityczną propagandę na paradygmat wulgarno-intelektualny. Nazywamy "chamstwo" "chamstwem", "głupotę" "głupotą", a "niedouczenie" "niedouczeniem". Bez owijania w bawełnę. • Trzymamy mocny kręgosłup: Uczymy się, że „dobry” nie oznacza „naiwny”, a asertywność to nie jest bezczelność, tylko higiena psychiczna. Nasze granice są święte. • Łączymy kropki: Szukamy ciągłości między fedrowaniem dziadka-górnika a orzeczeniami TSUE. Bo świat to nie są osobne bajki, tylko sieć naczyń połączonych, które trzeba rozumieć. • Szacunek ważniejszy niż uśmiechy: Wybieramy konkret zamiast wyświechtanych słówek. Szacunek to uznanie Naszej Odrębności. Reszta to ino puste fandzolynie. • Us...
W klasycznej teorii komunikacji spór kończył się tam, gdzie brakowało argumentów. W nowoczesnej patokomunikacji cyfrowej spór kończy się tam, gdzie zaczyna się „Zgłoś post” . Obserwujemy właśnie fascynujący, choć głęboko niepokojący proces: instrumentalizację mechanizmów ochrony . To, co miało nas chronić przed realną agresją, stało się najskuteczniejszym narzędziem cenzury. To „cyfrowe veto”, które nie wymaga inteligencji – wymaga jedynie zmasowanego klikania. Jako Korpohumanistka rzadko zajmuję się tematami, które nie mają drugiego dna. Kiedy jednak opublikowałam oświadczenie katowickiej Papugarni, a mój post został natychmiast zbanowany jako „mowa nienawiści”, zrozumiałam, że dotknęłam nerwu współczesnej cenzury. Historia tego miejsca to klasyczny przykład budowania czegoś z pasji, co pada ofiarą ideologicznego walca. Katowicka Papugarnia powstała jako przestrzeń edukacyjna, miejsce, gdzie kontakt z egzotyczną naturą miał uczyć wrażliwości. Przez lata była punktem na mapie Katowic,...