Tymczasem przypominam sobie kampanię hejterską w komentarzach pod filmikiem, na którym Kasia Nawrocka, najmłodsza latorośl Pary Prezydenckiej "flirtowała" z publicznością podczas ogłoszenia jej taty Prezydentem RP. Nie słyszałam żeby Pierwsza Dama w jakikolwiek sposób domagała się sprawiedliwości dla swojego dziecka. Tym bardziej, że sposobów na to ma wiele.
Przede wszystkim Pierwsza Dama mogła wykorzystać RODO, jako najszybszą tarczę. Wizerunek dziecka jest jego daną osobową. Publikowanie go w kontekście znieważającym, jak na przykład te hejterskie komentarze, jest rażącym naruszeniem zasad przetwarzania danych.
Po pierwsze jako matka, mogła wystosować do administratora portalu, na którym te komentarze widniały, żądania natychmiastowego usunięcia treści na podstawie artykułu 17 RODO, ze względu na brak zgody na przetwarzanie wizerunku dziecka w taki sposób. Portale w przypadku osób publicznych i małoletnich reagują na takie wezwania priorytetowo.
Następnie, w przypadku opieszałości administratorów, mogła złożyć skargę do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który ma prawo nakładać kary na podmioty, które nie chronią należycie danych dzieci.
Kolejną ścieżką, jest ścieżka karna, gdyż wulgaryzmy i sugestie pojawiające się w tych komentarzach wyczerpują znamiona przestępstw z Kodeksu Karnego
Znieważenie w sieci z art. 216 oraz pomówienie z art. 212 KK, to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego, jednakże ze względu na wiek ofiary i charakter sprawy, prokuratora mogła (i powinna) objąć to ściganiem z urzędu ze względu na ważny interes społeczny. Pierwszym krokiem procesowym jest wniosek do policji o zabezpieczenie numerów IP i danych kont, z których płynął hejt.
Jeśli było to konto anonimowe, to należy pamiętać, że każde logowanie do portalu rejestruje adres IP z którego korzystał hejter. Policja i prokuratura mają uprawnienia by żądać od administratora portalu wydania tych logów. Po uzyskaniu IP prokurator zwraca się do operatora z pytaniem do kogo dany IP należał, a operator ma obowiązek podać dane abonenta.
Poza tym jeśli ofiara wykaże prawnie uzasadniony interes może żądać od portalu zabezpieczenia danych anonimowego konta. Nawet jeśli portal nie wyda ich Tobie bezpośrednio, ma obowiązek zachować je dla sądu lub policji, co uniemożliwia hejterowi skuteczne zatarcie śladów poprzez usunięcie śladów.
Zgodnie z RODO zawsze można żądać od administratora portalu udostępnienia wszystkich danych, jakie posiada na temat danego konta. Jeśli portal posiada metadane wskazujące na konkretny model telefonu czy lokalizację, muszą one zostać zabezpieczone jako dowód w sprawie.
Zawsze można się też zgłosić do Dyżurnet.pl, czyli jedynego działającego w Polsce zespołu, przyjmującego informacje o publikowanych w sieci treściach niezgodnych z prawem.
Kolejnym punktem byłaby ścieżka cywilna. Pierwsza Dama mogła w imieniu córki żądać zadośćuczynienia pieniężnego na cel społeczny lub bezpośrednio dla pokrzywdzonej na podstawie artykułu 23 (definiuje czym są dobra osobiste), 24 i 448 (przepis wykonawczy, który daje prawo do żądania zaniechania działania, usunięcia skutków naruszenia oraz zadośćuczynienia pieniężnego) Kodeksu Cywilnego. Pamiętajmy, że jeśli hejterzy byliby małoletni, wtedy zadośćuczynienia można się domagać od rodziców tychże małoletnich na podstawie artykułu 427 Kodeksu cywilnego.
No ale ktoś powie, że najwięcej hejtu rozlewa się w prywatnych grupach na różnych komunikatorach. Tak. Zgadza się. Ale Pamiętajmy, że w tych grupach zawsze jest ta jedna osoba, która tę grupę założyła i to ta osoba w rozumieniu ustawy o RODO pełni rolę administratora. I to do tej osoby zawsze można się zgłosić na podstawie artykułu 4 RODO z żądaniem usunięcia hejterskich komentarzy. Pamiętajmy też o tym, że jeśli taki administrator nie usuwa hejterskich komentarzy, to na podstawie artykułu 422 Kodeksu Cywilnego sąd może uznać, że administrator, który widzi hejt nie usuwa go i nie usuwa sprawcy z grupy, udziela pomocy w naruszaniu dóbr osobistych, poprzez swoje zaniechanie użycia narzędzia do dręczenia ofiary. Zwracam też uwagę, że według artykułu 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną istnieje zasada, że administrator nie odpowiada za treść, dopóki o niej nie wie. Jednak w momencie, gdy otrzyma wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze danych i nie zablokuje do nich dostępu niezwłocznie, staje się współodpowiedzialny za tę treść.
Zwróćmy też uwagę, że jeśli w takiej grupce uczniów obraża się nauczyciela, to takie zachowanie jest atakiem na funkcjonariusza publicznego. I w tym momencie, na podstawie artykułu 226 kodeksu karnego, znieważenie nauczyciela ścigane jest z urzędu. I tutaj też działają te same paragrafy jak przy naruszeniu dóbr osobistych.
Skoro więc nauczyciel, ma takie same możliwości dochodzenia swoich praw, to dlaczego żaden nauczyciel tego nie zrobi? Niestety wiąże się to z ogromną ilością stereotypów panujących na temat nauczycieli.
Pamiętajmy jednak o tym, że zawsze istnieją dobre praktyki. A moim zdaniem na początek najlepsze byłyby następujące:
1. Szkoła otwarcie informuje uczniów i rodziców, że w tej placówce nie toleruje się agresji (żadnej, ale przy tym dobrze zdefiniowanej) wobec pracowników i zawsze wyciągane są konsekwencje prawne.
2. Uczeń, który dopuścił się drastycznego hejtu na nauczyciela, jest natychmiast przenoszony do innej grupy lub szkoły, co umożliwia nauczycielowi spokojne dochodzenie swoich praw.
No ale przecież zaczęłam od hejtu na Kasię Nawrocką. No więc może jeszcze kończąc ten wątek uzupełnię, że w przypadku Pierwszej Damy i jej rodziny służby państwowe mają techniczne możliwości, by namierzyć sprawców z nawet najbardziej anonimowych kont i wpisów. Jakżeby więc pięknie rozpoczęła się kadencja Marty Nawrockiej, gdyby, jako była funkcjonariuszka publiczna, publicznie ukarała hejterów swojego dziecka wszelkimi dostępnymi środkami prawnymi, które przysługują każdemu szaremu obywatelowi i rozpoczęłaby w ten sposób kampanię informacyjną, jak walczyć z hejtem w sieci.
A tak musicie czytać wpisy jakiejś bezdzietnej kociary i korposzczurzycy z Internetu :P

Komentarze
Prześlij komentarz