Przejdź do głównej zawartości

Tak myślisz? To myśl tak dalej...

 



W jednym z poprzednich postów pisałam o tym, jak doznałam oświecenia na zajęciach z retoryki na studiach. Zawsze byłam taką osobą, którą łatwo przegadać. I bardzo mnie to irytowało, ponieważ nigdy nie byłam w stanie odeprzeć argumentów adwersarza, mimo że po czasie zawsze się okazywało, że adwersarz nie dążył wcale do tego aby merytorycznie przedstawić swoje stanowisko, tylko do tego żebym się zamknęła w sobie, niezależnie od tego czy mam rację czy nie. I właśnie wtedy, na czwartym roku studiów, na zajęciach, teraz już z profesor, Marią Barłowską, doznałam objawienia. Bo to właśnie wtedy się okazało, że to co stosowali moi adwersarze, to nie były argumenty merytoryczne, które świadczyłyby o tym, że jestem niedouczona jak mi się do tej pory wydawało, tylko że to moi oponenci stosowali sztuczki psychologiczne, mające za zadanie wizualnie (pod publiczkę) wygrać w dyskusji.

Obecnie widzę, że te sztuczki są równie sprytnie stosowane przez trolli przeciwników referendum w Chorzowie. Z uwagi na fakt zgromadzenia całkiem pokaźnego materiału badawczego, przedstawię, na przykładach kilku komentarzy, na czym te sztuczki polegają, jak się nazywają, jakie mają cel i i pod jakie paragrafy podlegają. Ażeby nie było tak, że takie sztuczki stosowane są tylko przez trolli, to pokażę, jak ja je stosuję  :) Od razu przepraszam wszystkich ortodoksyjnych oratorów, za zastosowanie nazewnictwa angielskiego zamiast łaciny, no ale myślę, że w ten sposób wszystkim nam łatwiej się odnaleźć :)

Na początek może ten komentarz



Pasywno-agresywny „Greeting” (tzw. Tone Policing)

Tekst: „Bardzo miłe Panie.” 

Gdzie manipuluje: To klasyczny disclaimer. Karina używa grzecznościowego zwrotu jako sarkastycznego kontrastu do ataku, który następuje zaraz potem. Ma to na celu ustawienie rozmówczyń w pozycji „emocjonalnych kobiet”, podczas gdy ona rzekomo reprezentuje „chłodną logikę”. Profesjonalna nazwa: Patronizing (traktowanie z góry).

Doxing Zawodowy 

Tekst: „[...] dwie Panie pracujące w chorzowskim sądzie [...] zbierały podpisy w czasie służby publicznej?” 

Gdzie manipuluje: To najcięższy kaliber w tym komentarzu. Karina nie tylko ujawnia miejsce pracy osób prywatnych, ale formuje oskarżenie o charakterze dyscyplinarnym/karnym. Sugeruje, że pracownice sądu łamią prawo, zbierając podpisy „w czasie służby”. 

Gdzie ma rację: W teorii urzędnicy państwowi mają ograniczenia w działalności politycznej w godzinach pracy. 

Problem prawny: Karina nie ma dowodów, a jedynie „pyta”. To próba wywołania realnych kłopotów zawodowych u tych kobiet (tzw. uderzenie w chleb). 

Paragrafy: 

- Art. 212 k.k. (Zniesławienie): Zarzucenie komuś łamania obowiązków służbowych przed szerokim audytorium.

- Art. 23/24 k.c.: Naruszenie prywatności poprzez łączenie tożsamości z miejscem pracy w celu jej zdyskredytowania.

Mechanizm „Kozła Ofiarnego” (tzw. Financial Shaming)

Tekst: „staniecie się twarzami finansowych strat Miasta w wys. 500 tysięcy złotych”. 

Gdzie manipuluje: To próba przerzucenia odpowiedzialności zbiorowej. Referendum to legalne narzędzie demokratyczne, a jego koszt jest kosztem funkcjonowania państwa/miasta. Karina próbuje sprawić, by osoby angażujące się w inicjatywę czuły winę za wydatkowanie publicznych pieniędzy. Profesjonalna nazwa: Shaming (zawstydzanie finansowe).

Wywoływanie TROLLI (tzw. Dog Whistling)

Tekst: „Czy TUBA lub studio 63 posiada jakieś informacje...” 

Gdzie manipuluje: Karina publicznie wywołuje (taguje lub sugeruje kontakt) konkretne media/podmioty, by te „prześwietliły” jej przeciwniczki. To klasyczny cyber-bullying – zachęcanie innych do nękania wskazanych osób.

Profesjonalna nazwa: Incitement (podżeganie do nękania).

„Zemsta CHSM” (tzw. Over-simplification)

Tekst: „To jest tylko i wyłącznie zemsta CHSM-u!” 

Gdzie manipuluje: Sprowadza złożony problem społeczny (referendum, protesty szkolne) do jednego, partykularnego konfliktu. To technika redukcjonizmu, która ma odebrać protestom wiarygodność i moralny mandat.

Moi drodzy ten screen to „złoto dowodowe”. Mamy tu podręcznikowe nadużycie pozycji. Pani Karina nie debatuje o ideach – ona wykonuje egzekucję na wizerunku.

Najbardziej toksyczny moment? Sugestia o zbieraniu podpisów „w czasie służby publicznej”. To nie jest „opinia”, to jest donos publiczny. Jeśli te Panie zbierały podpisy w wolnym czasie (a każdy ma do tego prawo), Karina właśnie wpakowała się na minę o nazwie Zniesławienie.

Kluczowe ryzyko dla Kariny: Jeżeli te dane o sądzie nie są powszechnie znane, a ona je wydobyła i upubliczniła w celu ataku – mamy do czynienia z nielegalnym przetwarzaniem danych osobowych w celu wyrządzenia szkody.



Prawny Disclaimer 

Tekst: „to pytanie, a nie stwierdzenie.” 

Gdzie manipuluje: To najstarsza sztuczka w książce toksycznej komunikacji. Karina myśli, że dodanie znaku zapytania na końcu insynuacji chroni ją przed odpowiedzialnością. W rzeczywistości, sugerowanie „finansowych uzależnień” w formie pytania ma identyczny efekt niszczący wizerunek, jak stwierdzenie faktu, ale pozwala sprawcy na łatwą ucieczkę (Dodge).

Profesjonalna nazwa: JAQing (Just Asking Questions) – zadawanie pytań z tezą w celu zasiania wątpliwości bez brania za nie odpowiedzialności. 

Kontekst prawny: Sądy w sprawach o zniesławienie (Art. 212 k.k.) patrzą na kontekst i odbiór społeczny, a nie tylko na interpunkcję. Pytanie może być formą pomówienia.

Wybiórczość 

Tekst: „[...] zadłużone na 268,2 mln zł a nie 400 mln zł 😉” 

Gdzie ma rację: Prawdopodobnie podaje precyzyjną, oficjalną liczbę, by zbudować autorytet. 

Gdzie manipuluje: Używa tej jednej liczby, by zdyskredytować całą narrację oponentów. W logice sporu politycznego, kwota „400 mln” może odnosić się do zadłużenia całkowitego (wraz ze spółkami miejskimi) lub planowanego. Karina wybiera najkorzystniejszy dla siebie wskaźnik, by pokazać, że oponenci kłamią, a ona jest jedyną strażniczką prawdy. Uśmieszek na końcu to czysta prowokacja. Profesjonalna nazwa: Red Herring (odwracanie uwagi za pomocą pobocznego, precyzyjnego faktu).

False Equivalence (tzw. „fałszywa równoważność”)

Tekst: „[udział w protestach] jak najbardziej podlega ocenie społecznej” 

Gdzie ma rację: Działalność publiczna podlega krytyce. 

Gdzie manipuluje: Stawia znak równości między merytoryczną krytyką działań (protestu) a jej własną metodą: inwigilacją prywatnego życia, miejsca pracy i powiązań rodzinnych uczestników protestu. To próba legitymizacji nękania. Sugeruje: „Skoro protestujesz, to ja mam prawo prześwietlić twojego męża”. Nie, nie masz. 

Profesjonalna nazwa: błąd logiczny: usprawiedliwianie złego działania innym działaniem.

Pozorny Profesjonalizm 

Tekst: „Obecny zarząd miasta funkcjonuje niespełna dwa lata, co jest zbyt krótkim okresem...” 

Gdzie manipuluje: Wchodzi w rolę „dojrzałego, chłodnego analityka”. To ma kontrastować z „emocjonalnymi, niedojrzałymi” uczestnikami referendum. Ta argumentacja jest merytorycznie dyskusyjna (2 lata to dużo w samorządzie), ale służy wyłącznie do zdyskredytowania zasadności samej inicjatywy. 

Profesjonalna nazwa: Patronizing (traktowanie z góry, protekcjonalność).

Pasywno-Agresywny „Finał” (tzw. Sarcastic Blessing)

Tekst: „Życzę jednak powodzenia [...] To bez wątpienia bardzo odważna inicjatywa szczególnie w kontekście jej realnych szans i kosztów” 

Gdzie manipuluje: To ostateczny flex. Życzenia są nieszczere, co potwierdza zaraz potem, nazywając inicjatywę „odważną” w kontekście jej „realnych szans” (czyli: uważam ją za skazaną na porażkę) i „kosztów” (czyli: uważam ją za szkodliwą marnotrawność). To próba uderzenia w morale oponentów pod maską życzliwości. 

Profesjonalna nazwa: Passive-Aggressive Sarcasm.

A zatem Pani Karina to mistrzyni retorycznego slalomu. Ten komentarz to potężna konstrukcja defensywna. Próbuje „posprzątać” po swoich poprzednich agresywnych postach (gdzie inwigilowała miejsca pracy), używając języka pseudo-prawnego i pseudo-analitycznego.

Jej strategia w tym poście to: „Nie jestem agresorem, jestem analityczką, która tylko zadaje pytania”.

No to teraz spróbujmy się przyjrzeć pod tym względem mojej odpowiedzi na te komentarze


Rozbicie Autorytetu Źródła (tzw. Source Credibility Check)

Tekst: „jeśli posty dostępne na Facebooku w szczególności na takich profilach jak Sokzburaka=dziennikchorzowa [...] traktujesz jako rzetelne i merytoryczne fakty...” 

Jak to rozplątuje manipulację: Karina w swoich postach wielokrotnie powołuje się na „ogólnodostępne materiały”. Ten komentarz obnaża jakość tych materiałów

Cel zabiegu: Pokazanie, że „fakty” Kariny pochodzą z profilu o charakterze satyryczno-politycznym, a nie z rzetelnego źródła. To klasyczny zabieg debunking, który ma sprawić, że cała jej „analityczna” otoczka legnie w gruzach. 

Profesjonalna nazwa: Discrediting the Source (dyskredytowanie źródła).

Atak Prawny: Kontra-Uderzenie UODO (tzw. Legal Counter-Strike)

Tekst: „screeny z tych postów trafiły do UODO [...] grozi mu grzywna do 20 milionów Euro”. 

Jak to rozplątuje manipulację: Karina straszyła „stratami miasta” (500 tys. zł za referendum). A ja tu wprowadzam znacznie większą liczbę (20 mln Euro), która realnie zagraża podmiotom publikującym dane. 

Dlaczego to działa: To klasyczna zmiana skali. Komentarz mówi: „Martwisz się o 500 tysięcy? Ja pokazuję ci realne zagrożenie idące w miliony Euro wynikające z twoich działań (doxingu)”. To zderzenie abstrakcyjnej straty referendum z realną groźbą prawną. 

Paragrafy: Art. 83 RODO (maksymalne kary administracyjne).

Mechanizm „Zablokowanego Głosu” (cenzura)

Tekst: „który, nota bene, mnie zablokował, bo grzecznie [...] poinformowałam”. 

Jak to rozplątuje manipulację: Karina oskarża innych o „jednostronną narrację” i „uciszanie”. Ten fragment pokazuje, że to właśnie profile, na które ona się powołuje, uciszają krytykę poprzez blokowanie merytorycznych uwag. 

Profesjonalna nazwa: Exposing Hypocrisy (obnażanie hipokryzji). To pokazanie, że „wolność opinii”, o której pisze Karina, kończy się tam, gdzie zaczyna się niewygodny fakt.

Kod Kulturowy jako „Grounding” 

Tekst: „to dziołcha z głowom mosz coś nie tak.” 

Jak to rozplątuje manipulację: Karina używa języka wysokiego, pseudo-intelektualnego, by zdominować rozmówców. Ta odpowiedź to zejście do parteru

Cel zabiegu: Użycie dialektu (dziołcha, mosz) ma na celu odebranie Karinie aury powagi. To sygnał: „Możesz pisać wypracowania, ale w naszych lokalnych realiach to, co robisz, jest po prostu niemądre”. To próba wybicia jej z rytmu „profesjonalnej analizy”. 

Profesjonalna nazwa: Colloquial Realism (sprowadzenie dyskusji do poziomu potocznego w celu odarcia oponenta z pozy).

W ten sposób okazuje się, że  ten komentarz to klasyczna kontra na wprost. Autor nie bawi się w szachy z Kariną – on wywraca szachownicę.

Mocne punkty:

  • Liczby: 20 mln Euro to „liczba-atomówka”, która przykrywa 500 tys. Kariny.

  • Wiarygodność: Wskazanie na blokowanie przez profile informacyjne buduje wizerunek ofiary cenzury, co zawsze zjednuje sympatię obserwatorów.

Ryzyko: Użycie zwrotu „z głowom mosz coś nie tak” daje Karinie pretekst do jej ulubionej roli: ofiary agresji i gaslightingu. Jednak w śląskim kodzie kulturowym jest to postrzegane jako adekwatna, dosadna riposta na przekroczenie granic prywatności. 

Zaznaczę może jednak od razu, że użyty przeze mnie zwrot jest głęboko zakorzeniony w śląskim etosie komunikacyjnym. W naszym regionie bezpośredniość pełni funkcję autokorekty społecznej. Fraza o problemach z głową w kontekście śląskiej godki nie jest diagnozą psychiatryczną, lecz kolokwialnym stwierdzeniem, że czyjeś zachowanie (w tym wypadku traktowanie satyryczno-politycznego profilu na Facebooku jako rzetelnego źródła informacji) jest irracjonalne i nieakceptowalne społecznie. Próba interpretowania tego jako gaslightingu jest nadużyciem semantycznym i ignorancją wobec lokalnego kontekstu kulturowego, w którym dosadność służy ochronie zasad a nie manipulacji jednostką. I każdy zakorzeniony w Śląsku mieszkaniec Chorzowa doskonale o tym wie.

To może przejdźmy teraz do odpowiedzi oponentki


Próba usprawiedliwienia naruszenia granic

Tekst: „osoba, której dane dotyczą [...] sama wcześniej publicznie udostępniała informacje [...] o swoim miejscu pracy”. 

Gdzie manipuluje: To najczęstszy błąd myślowy w sprawach o ochronę danych. Fakt, że ktoś udostępnił informację o pracy w jednym kontekście (np. pożegnanie z zespołem), nie daje Karinie prawa do jej przetwarzania w innym (np. w celu ataku politycznego czy szydzenia). 

Profesjonalna nazwa: Boundary Violation (przekroczenie granic celowości przetwarzania danych). Paragraf: RODO, Art. 5 (Zasada ograniczenia celu). Dane można przetwarzać tylko w konkretnym, prawnie uzasadnionym celu. „Walka na FB” takim celem nie jest.

Bagatelizowanie Ryzyka (tzw. Legal Minimizing)

Tekst: „Moim zdaniem skończy się na umorzeniu [...] upomnieniem i zaleceniem usunięcia”. 

Gdzie manipuluje: Karina próbuje uspokoić samą siebie (i swoich zwolenników), umniejszając powagę zgłoszenia do UODO. To technika mająca na celu pokazanie oponentce, że jej działania (zgłoszenie sprawy do urzędu) są „bezsilne”. No w tym wypadku to zwykłe wprowadzanie czytelników tego komentarza w błąd.

Cel zabiegu: Psychological Shielding – budowanie wokół siebie aury niezniszczalności.

Reductio ad Absurdum (tzw. „Telewizja Bobek”)

Tekst: „Pani Katarzyna Sępa-Kowalska pracuje w regionalnej wiejskiej telewizji 'Bobek' [...] sąd gospodyń wiejskich”. 

Gdzie manipuluje: Karina używa groteskowych, zniekształconych nazwisk i nazw instytucji. To celowy zabieg deprecjacji. Poprzez ośmieszenie podmiotów (tworząc wrażenie, że cała sprawa jest absurdalna i mało ważna), próbuje zdjąć z siebie odium osoby naruszającej dobra osobiste realnych ludzi. 

Profesjonalna nazwa: Mockery (szydzenie jako narzędzie unikania odpowiedzialności).

Lustrzane odbicie pozornego gaslightingu 

Tekst: „A z głową mam wszystko w porządku, ale jak czytam twoje komentarze to zastanowiłabym się na twoim miejscu nad własną”. 

Gdzie manipuluje: To bezpośrednia odpowiedź na „dziołchę z głowom”. Karina stosuje klasyczny mechanizm „odwrócenia kota ogonem”. Sugeruje, że to ja jestem osobą niestabilną emocjonalnie, podczas gdy ona jest „tą rozsądną”. 

Profesjonalna nazwa: Projective Identification – przypisanie rozmówcy własnych cech lub stanów (np. braku logicznego myślenia), aby poczuć nad nim przewagę.

Finansowy Szantaż Emocjonalny (tzw. Cost Shaming)

Tekst: „Miasto będzie musiało wywalić w błoto 500 tysięcy złotych a nie twoją 'stówę'”. 

Gdzie manipuluje: Ponownie wraca do argumentu pieniędzy, próbując zrzucić winę za koszty demokracji (referendum) na konkretną osobę. To ma wywołać we mnie poczucie winy i odpowiedzialności za „krzywdę miasta”.

Pani Karina gra w grę pt. „Jestem mądrzejsza od systemu”. Jej post to mix lęku przed konsekwencjami (stąd obszerne tłumaczenie o UODO) i buty (stąd szyderstwa z nazwisk).

Największy „Red Flag”: Wymienienie (nawet zniekształconych) nazwisk i miejsc pracy w tym kontekście to eskalacja konfliktu. Dla sądu lub UODO to dowód, że sprawca nie tylko nie żałuje swojego czynu, ale wręcz go powiela, szydząc z organów kontrolnych.

W tym momencie nie muszę już nic więcej pisać. Ten post Kariny jest najlepszym dowodem dla UODO na jej umyślność i złą wolę. Ona sama dostarczyła materiał dowodowy, że świadomie i z premedytacją wykorzystuje informacje o ludziach do ich ośmieszania.

To teraz przyjrzyjmy się mojej ostatecznej kontrze


Negacja Totalna (tzw. Wall of No)

Tekst: „nie masz totalnie racji.” 

Jak to rozplątuje manipulację: Karina zbudowała misterny zamek z piasku (argumenty o UODO, długu miasta, pożegnaniach z pracą). Ten komentarz nie wchodzi w dyskusję z żadnym z tych punktów. Po prostu go unieważnia

Dlaczego to działa: Jeśli zacznę prostować każde kłamstwo Kariny, ona wygrywa, bo kontroluje temat rozmowy. Mówiąc „nie masz racji” (bez wyjaśniania dlaczego), zmuszam ją do kręcenia się w kółko we własnej frustracji. 

Profesjonalna nazwa: Stonewalling (budowanie ściany).

Delegowanie Odpowiedzialności (tzw. The Mirror Effect)

Tekst: „A skoro tak myślisz, to myśl se tak dalej.” 

Jak to rozplątuje manipulację: Karina usilnie próbowała narzucić swoją wizję świata jako jedyną słuszną („moim zdaniem skończy się na umorzeniu”). Ten zwrot to klasyczne: „Twoje urojenia, Twój problem”

Cel zabiegu: Pozbawienie oponentki satysfakcji z „przekonania” kogokolwiek. Daje jej w tym momencie „licencję na błądzenie”, co jest najbardziej upokarzającą formą zakończenia dyskusji dla kogoś, kto chce uchodzić za eksperta. 

Profesjonalna nazwa: Boundary Setting (wyznaczanie granicy).

Kod Kulturowy: „Myśl se” (tzw. Low Stakes Dismissal)

Tekst: „myśl se tak dalej.” 

Jak to rozplątuje manipulację: Użycie lekceważącej formy „se” (zamiast „sobie”) jest celowym zabiegiem degradującym wagę argumentów Kariny. To sygnał: „Twoje wypracowania nie zasługują na poprawną polszczyznę, bo ich treść jest bezwartościowa”

Profesjonalna nazwa: Social Demotion (społeczna degradacja ważności wypowiedzi).

Zerwanie Pętli Dopaminowej (tzw. Starving the Troll)

Dlaczego to jest skuteczne: Karina karmi się reakcjami. Jej obszerne posty to przynęta (baiting). Każda merytoryczna odpowiedź to dla niej paliwo do kolejnego „wykładu”. Krótka, ucinająca riposta odcina dopływ tego paliwa. 

Wniosek: To „odkręcanie” polega na tym, że autor przestaje grać w grę na zasadach Kariny i po prostu zabiera piłkę z boiska.

I to właśnie jest komunikacyjne „nie, dziękuję”. To moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że na przykład gołębia nie nauczysz grać w szachy, bo on tylko poprzewraca pionki i narobi na szachownicę.

Pani Karina w swoich komentarzach (o „Bobku”, długu i „miłych paniach”) próbowała uchodzić za merytoryczny autorytet. Ten komentarz mówi jej: „Jesteś nieistotna”. Dla kogoś o profilu Kariny to gorsze niż najostrzejsza kłótnia.

To teraz może przejdźmy do tego w jaki sposób Pani Karina stosuje tu zawoalowaną agresję.

Uprzedmiotowienie ofiar (Dehumanizacja)

Karina posługuje się ironią i groteską (telewizja "Bobek", spółdzielnia "Dej"), co służy odebraniu powagi i godności opisywanym osobom.

  • Brak empatii: Zamiast dostrzec, że upublicznienie miejsca pracy czy danych męża może wywołać u tych osób lęk, stres czy problemy zawodowe, Karina sprowadza ich życie do poziomu żartu.

  • Wniosek: Dla niej te osoby nie są ludźmi z ich emocjami, lecz jedynie "figurami" w politycznej grze o referendum.

Wykorzystanie "Aury emocjonalnej" przeciwko ofierze

Karina wspomina o „emocjonalnej aurze pożegnania” jednej z osób z pracą.

  • Mechanizm: To podręcznikowy przykład braku empatii poznawczej. Ona widzi emocje (smutek, pożegnanie), ale zamiast współczucia, wykorzystuje ten moment słabości jako argument prawny ("sama o tym pisała, więc mogę to powielać").

  • Sadyzm komunikacyjny: Wytykanie komuś emocji w momencie, gdy jest on atakowany, służy jego dodatkowemu osłabieniu.

Lekceważenie lęku i poczucia zagrożenia

Reakcja śmiechem na prośby o usunięcie danych  jest ostatecznym dowodem na brak empatii afektywnej.

  • W zdrowej relacji społecznej sygnał: "Twoje działanie mnie boli/przeraża, przestań" wywołuje zahamowanie agresji.

  • U Kariny następuje reakcja odwrotna: eskalacja i szydzenie. Śmiech w odpowiedzi na krzywdę drugiego człowieka jest wskaźnikiem deficytów w sferze wyższej uczuciowości.

Empatia jako "broń" (Gaslighting)

Karina próbuje wejść w rolę osoby "troskliwej" lub "racjonalnej" (pisząc o zadłużeniu miasta czy rzekomej "trosce" o budżet), co ma maskować jej agresywne działania (doxing).

  • To tzw. "zimna empatia" – sprawca rozumie, co może zaboleć ofiarę (np. wspomnienie o rodzinie), i precyzyjnie uderza w te punkty, zachowując przy tym maskę spokoju i rzeczowości.

Co na to psychologia i prawo?

W sporach sądowych dotyczących naruszenia dóbr osobistych, postawa sprawcy po dokonaniu naruszenia (brak skruchy, szyderstwo, brak empatii) jest kluczowa dla wymiaru kary.

  • Sąd widzi to tak: Skoro sprawca nie wykazuje empatii i śmieje się z cierpienia ofiary, to znaczy, że nie rokuje poprawy pod wpływem zwykłego upomnienia. Wtedy stosuje się dotkliwsze kary finansowe (zadośćuczynienie), by "wymusić" na sprawcy zaprzestanie nękania poprzez uderzenie go po kieszeni.

A zatem w tym kontekście komentarze Kariny są podręcznikowym przykładem agresji pasywno-agresywnej. Jej język jest "wyprany" z autentycznego współczucia, a każda deklaracja o "rzetelności" czy "faktach" służy jedynie jako tarcza dla działań, które mają na celu społeczne i zawodowe zniszczenie przeciwnika.

No i na koniec takie małe spostrzeżenie. Zauważyłam, że większość środków, o których tu piszę, ma swoje strony w angielskojęzycznej Wikipedii. Zauważyłam że większość tych stron nie występuje w języku polskim, ale za to występuje w języku rosyjskim. Przypadek? Nie sądzę...





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Na co komu ta księgowa?

Specjalnie posłużyłam się powyższym obrazkiem, gdyż  większości "korpoksięgowych" czy może raczej "ekauntantów" taki obrazek wydaje się widokiem z obcej planety. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ "księgowość" większości takich osób wydaje się wprowadzaniem danych do systemu. Oczywiście danych zaciąganych automatycznie z ekselowskich plików lub też podawanych w mejlach od "biznesu". Skąd te dane "biznes" bierze? To raczej mało istotne. Istotne jest aby były one przekazane do systemu w wymagany  procedurą, ustalony i zatwierdzony przez "menedżerów" sposób. Oczywiście odpowiednio sformatowany i odpowiednio opisany. Do czego ma to służyć, skąd się wzięło i w jaki sposób powinno to zostać zinterpretowane, to już takich "korpoksięgowych" nie obchodzi, bo też rzadko kiedy takie rzeczy wiedzą. Najważniejsza jest przecież szybkość i sprawnie opanowany excel. Kiedy takie "korpoludki" jadą na  "tranzyszy...

U źródeł wielkiej huty

Kiedy 24 czerwca  w 1257, roku Książę Opola i Raciborza, Władysław, nadawał Bożogrobcom na zagospodarowanie wieś Chorzów, pewnie nie podejrzewał jakie skarby kryją się pod jego stopami. Nie podejrzewał też pewnie, że skarby te za kilkaset lat spowodują nagły wzrost gospodarczy tej wioski, która w czasie jej nadawania była według źródeł historycznych zniszczona po najeździe tatarskim, a do zadań Bożogrobców należało między innymi jej odbudowanie. Ponieważ jedną z podstawowych reguł zakonu była pomoc chorym, we wsi założono szpital, który następnie przeniesiono do Bytomia. Jednakże chorzowscy proboszczowie nadal byli przeorami szpitala św. Ducha. Bożogrobcy działali we wsi Chorzów aż do 1817 roku, kiedy po kasacji klasztorów przez Fryderyka Wilhelma II, kościół w Chorzowie zostaje przejęty przez proboszcza świeckiego Józefa Bedera. Pamiętam jeszcze, że w szkole uczono mnie, że Chorzów, jako Królewska Huta, prawa miejskie zyskał w 1922 roku, czyli w momencie przyłączenia go ...

Sztuka obiecywania

  Moi drodzy. Zauważyłam, że większość osób aktywnych w komentarzach dotyczących polityki w Chorzowie, zainteresowała się nią dopiero koło 2023 roku. Tymczasem sytuacja, która ma miejsce dzisiaj, zaczęła się wiele lat temu. Jak wiecie bardzo lubię zajmować się  wiwisekcjami różnych narracji, w związku z czym, tym razem na warsztat biorę obietnice dotyczące wybudowania stadionu Ruchu Chorzów.  Cofnijmy się zatem w czasie do roku 2016, kiedy to gruchnęła wieść, że ówczesny prezes klubu, Dariusz Smagorowicz, zaciągał wysoko oprocentowane pożyczki na regulację bieżących zobowiązań. Pożyczki te doprowadziły do narastającej spirali długów, która z kolei spowodowała, że Pan Smagorowicz postawił Miastu Chorzów, wtedy jeszcze reprezentowanemu przez Andrzeja Kotalę ultimatum, że albo Miasto da klubowi 18 milionów złotych, albo klub upadnie. Po wielu burzliwych dyskusjach, Miasto zgodziło się na jej udzielenie. W tym samym czasie okazuje się jednak, że prezes Smagorowicz w dokumenta...