Przejdź do głównej zawartości

Jak zjeść ciastko i mieć ciastko, czyli lekcja PR-u od chorzowskich urzędników


 

Szanowni Państwo, usiądźcie wygodnie. Dziś w cyklu „Korpo-Mowa w Służbie Narodu” bierzemy na warsztat oficjalne oświadczenie magistratu w sprawie budowy parku handlowego przy ul. Katowickiej. 

Zaczęło się od prostego, ale bardzo bolesnego pytania o przyszłość miasta. Ludzie z niepokojem zaczęli pisać o „przypieczętowaniu losu” kultowej ul. Wolności. Bo umówmy się – postawienie kolejnego zakupowego blaszaka z wielkim parkingiem tuż obok nowoczesnego muzeum to nie jest szczyt marzeń o zrównoważonym rozwoju. Mieszkańcy i radni zaczęli głośno wytykać brak wizji ekonomiczno-urbanistycznej, krótkowzroczność i – co zabolało najbardziej – kompletną bierność oraz milczenie władz miasta, w tym Miejskiego Urbanisty. W sieci pojawiło się też sporo chaosu informacyjnego, w tym plotki, że miasto oddało te tereny za bezcen albo że inwestor odkupił je bezpośrednio od syndyka.

Gdy emocje sięgnęły zenitu, „drużyna Michałka” (czyli oficjalne kanały miasta i powiązani z nimi radni) postanowiła przerwać milczenie. Ale zamiast merytorycznej dyskusji o tkance miejskiej, dostaliśmy podręcznikowy oświadczeniowy majstersztyk, stworzony w myśl zasady: najlepszą obroną jest atak. Zamiast uderzyć się w pierś, postanowiono odpalić Retorykę Obronną Wysokiego Stopnia.

Oto i pełny tekst tego legendarnego już oświadczenia



Zamiast merytorycznej dyskusji o wizji miasta, dostaliśmy klasyczny podręcznik manipulacji i odwracania uwagi. Rozłóżmy ten urzędniczy majstersztyk na czynniki pierwsze. Oto najciekawsze chwyty, które tam zastosowano:

1. Chwyt na „Chochoła”.

Urzędnicy z dumą obwieszczają wielkie zwycięstwo nad dezinformacją: „Zatem NIEPRAWDĄ jest, że inwestor nabył prawo do nieruchomości od syndyka, nabył je od miasta!”.

  • O co tu chodzi? Tworzy się sztuczny, mało istotny front walki. Czy dla mieszkańca, który martwi się upadkiem lokalnego handlu na ul. Wolności, kluczowe jest to, czy inwestor przelał pieniądze na konto syndyka, czy na konto Urzędu Miasta? Nie. Ale urzędnicy mogą triumfalnie napisać „NIEPRAWDA”, sugerując, że skoro krytycy pomylili się w tej technicznej kwestii, to cała ich krytyka jest bezwartościowa.

2. Retoryczny Alibi-Marketing, czyli „To nie my, to poprzednicy”

Magistrat z ulgą przypomina, że Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) pozwalający na tego typu „blaszak” uchwalono w 2013 roku. „Zatem NIEPRAWDĄ jest, że MPZP został zatwierdzony teraz za kadencji obecnych władz”.

  • O co tu chodzi? Klasyczne umywanie rąk. „My tylko wykonujemy procedury, prawo to prawo”. Plan zagospodarowania to przecież nie dekalog wykuty w kamieniu – można go zmieniać, przystępować do sporządzania poprawek, reagować na zmieniającą się tkankę miejską. Zasłanianie się decyzją sprzed 13 lat jako ostateczną i niemożliwą do ruszenia to czysty determinizm biurokratyczny.

3. Sukces z porażki, czyli „Wynegocjowaliśmy ładniejszą elewację!”

Gdy krytyka dotyka Miejskiego Urbanisty, dr. Michała Lorbieckiego, oświadczenie odpala tryb heroiczny. Dowiadujemy się, że urbanista walczył jak lew i... „udało się wynegocjować istotne zmiany (...) m.in. elewację nawiązującą do hutniczego charakteru miejsca”.

  • O co tu chodzi? To jest tzw. fasadowy kompromis (dosłownie i w przenośni). Kluczowym problemem podnoszonym przez mieszkańców jest funkcja ekonomiczno-przestrzenna tego miejsca i jej zabójczy wpływ na tradycyjne centrum Chorzowa. Odpowiedź urzędników? „Spokojnie, blaszak zniszczy handel na Wolce, ale za to jego ścianki będą ładnie nawiązywać do tradycji hutniczych!”. Zmiana dyskusji o strukturze miasta w dyskusję o kolorze tynku to wyższy poziom odwracania kota ogonem.

4. Finansowy Szantaż Emocjonalny

W tekście pojawia się nagle potężna kwota: Miasto wydało ponad 7,2 miliona złotych na uzbrojenie i skomunikowanie tego terenu (w tym miliony z UE).

  • O co tu chodzi? To klasyczny dowód na poparcie tezy o krótkowzroczności, którą urzędnicy próbują przekuć w sukces. Skoro miasto wpompowało miliony publicznych środków w przygotowanie działki, na której teraz prywatny inwestor stawia konkurencję dla chorzowskich kupców, to czy to jest powód do dumy? Wypisywanie tych kwot wielkimi literami ma wywołać efekt: „Patrzcie, ile załatwiliśmy pieniędzy!”, podczas gdy w rzeczywistości jest to przyznanie się do finansowania infrastruktury pod wielkopowierzchniowy handel kosztem harmonijnego rozwoju reszty centrum.

5. Atak na posłańca i kneblowanie krytyki (Ad Hominem)

Końcówka to już czysta polityczna agresja. Stanowcze wezwania do „zaprzestania szerzenia dezinformacji”, imienne wycieczki do radnych opozycji i Radnego Rady Maciejkowic.

  • O co tu chodzi? Zamiast uspokoić nastroje, urzędnicy przechodzą do kontrataku. Każdy, kto zadaje niewygodne pytania o przyszłość ul. Wolności albo wytyka brak spójnej wizji urbanistycznej, zostaje z automatu zakwalifikowany jako „siewca dezinformacji”. To technika polaryzacji: albo jesteś z nami i wierzysz w hutniczą elewację, albo jesteś politycznym kłamcą, który mąci w głowach mieszkańców.

Podsumowując: Park handlowy powstaje i – jak słusznie zauważają komentatorzy – te głębokie zmiany w strukturze Chorzowa będą już nie do odwrócenia. Zamiast odważnego przyznania: „Tak, ten plan z 2013 roku nas związał, nie daliśmy rady tego systemowo zablokować, przepraszamy kupców z Wolki”, dostaliśmy agresywny komunikat PR-owy, który uczy nas jednego: w urzędzie wszystko zawsze kończy się sukcesem. Nawet jeśli ten sukces ma kształt kolejnego marketu pod bokiem muzeum.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Na co komu ta księgowa?

Specjalnie posłużyłam się powyższym obrazkiem, gdyż  większości "korpoksięgowych" czy może raczej "ekauntantów" taki obrazek wydaje się widokiem z obcej planety. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ "księgowość" większości takich osób wydaje się wprowadzaniem danych do systemu. Oczywiście danych zaciąganych automatycznie z ekselowskich plików lub też podawanych w mejlach od "biznesu". Skąd te dane "biznes" bierze? To raczej mało istotne. Istotne jest aby były one przekazane do systemu w wymagany  procedurą, ustalony i zatwierdzony przez "menedżerów" sposób. Oczywiście odpowiednio sformatowany i odpowiednio opisany. Do czego ma to służyć, skąd się wzięło i w jaki sposób powinno to zostać zinterpretowane, to już takich "korpoksięgowych" nie obchodzi, bo też rzadko kiedy takie rzeczy wiedzą. Najważniejsza jest przecież szybkość i sprawnie opanowany excel. Kiedy takie "korpoludki" jadą na  "tranzyszy...

U źródeł wielkiej huty

Kiedy 24 czerwca  w 1257, roku Książę Opola i Raciborza, Władysław, nadawał Bożogrobcom na zagospodarowanie wieś Chorzów, pewnie nie podejrzewał jakie skarby kryją się pod jego stopami. Nie podejrzewał też pewnie, że skarby te za kilkaset lat spowodują nagły wzrost gospodarczy tej wioski, która w czasie jej nadawania była według źródeł historycznych zniszczona po najeździe tatarskim, a do zadań Bożogrobców należało między innymi jej odbudowanie. Ponieważ jedną z podstawowych reguł zakonu była pomoc chorym, we wsi założono szpital, który następnie przeniesiono do Bytomia. Jednakże chorzowscy proboszczowie nadal byli przeorami szpitala św. Ducha. Bożogrobcy działali we wsi Chorzów aż do 1817 roku, kiedy po kasacji klasztorów przez Fryderyka Wilhelma II, kościół w Chorzowie zostaje przejęty przez proboszcza świeckiego Józefa Bedera. Pamiętam jeszcze, że w szkole uczono mnie, że Chorzów, jako Królewska Huta, prawa miejskie zyskał w 1922 roku, czyli w momencie przyłączenia go ...

Sztuka obiecywania

  Moi drodzy. Zauważyłam, że większość osób aktywnych w komentarzach dotyczących polityki w Chorzowie, zainteresowała się nią dopiero koło 2023 roku. Tymczasem sytuacja, która ma miejsce dzisiaj, zaczęła się wiele lat temu. Jak wiecie bardzo lubię zajmować się  wiwisekcjami różnych narracji, w związku z czym, tym razem na warsztat biorę obietnice dotyczące wybudowania stadionu Ruchu Chorzów.  Cofnijmy się zatem w czasie do roku 2016, kiedy to gruchnęła wieść, że ówczesny prezes klubu, Dariusz Smagorowicz, zaciągał wysoko oprocentowane pożyczki na regulację bieżących zobowiązań. Pożyczki te doprowadziły do narastającej spirali długów, która z kolei spowodowała, że Pan Smagorowicz postawił Miastu Chorzów, wtedy jeszcze reprezentowanemu przez Andrzeja Kotalę ultimatum, że albo Miasto da klubowi 18 milionów złotych, albo klub upadnie. Po wielu burzliwych dyskusjach, Miasto zgodziło się na jej udzielenie. W tym samym czasie okazuje się jednak, że prezes Smagorowicz w dokumenta...