Pornografia 2.0, czyli znowu, dlaczego Pulp Fiction jest do dzisiaj przez co niektórych źle zrozumianie
No to jeszcze raz. Przypomnijcie sobie klasyczną scenę z Pulp Fiction Quentina Tarantino. Piwnica lombardu, mroczny klimat i brutalna scena przemocy z udziałem Marsellusa Wallace’a oraz Butcha. Zewnętrznie wywołuje ona szok, ale dla dojrzałego widza jest to wyrafinowana gra z konwencją kinową. Tarantino odwraca w niej motywy klasycznego kina zemsty i horroru, zderzając hipermęskość postaci z absurdalnym motywem BDSM i niemal baśniowym kodeksem honorowym (wybór broni przez Butcha, od katany po kij bejsbolowy). Przemoc nie służy tu epatowaniu okrucieństwem dla samej czystej sensacji — jest przemyślanym środkiem wyrazu artystycznego, pełnym ironii, czarnego humoru i gatunkowych niuansów. Żeby jednak dostrzec ten kontekst, trzeba posiadać odpowiednie narzędzia poznawcze. I to właśnie ta scena staje się idealnym punktem wyjścia do rozważań o tym, czym w rzeczywistości są kategorie wiekowe przy filmach, grach czy muzyce. Pierwsze skojarzenie? Cenzura, sztywne nakazy, rodzicielska kont...