Tak sobie przenoszę te moje stare posty na nową stronę i przypominam, co mnie zainspirowało do ich napisania.
Zastanawiałam się od dłuższego czasu czy napisać parę (no może trochę więcej niż parę 😏) słów na temat, na który już popełniłam chyba nawet kilka wpisów (na przykład tutaj), ale teraz tak sobie myślę, że może jednak uda mi się to ugryźć z zupełnie innej strony.
A mianowicie chodzi mi o sprawę nastolatków z Berlina, którzy przyjechali do Polski, by zobaczyć na własne oczy czym był holocaust.
Jak się ta wizyta skończy, jeszcze nie wiadomo. Ale podobno zostało już złożone doniesienie na policję.
Nie będę opisywać jak potoczyły się wydarzenia, ponieważ każdy serwis informacyjny uprzejmie o tym donosi.
Zastanawia mnie jedna sprawa. Czy my naprawdę zapomnieliśmy już zupełnie na czym polega szacunek dla drugiego człowieka?
Ok. Nastolatka była ubrana w chustę, co obecnie każdemu kojarzy się z atakami terrorystycznymi na niewinnych ludzi.
Ok. Również dla mnie ta chusta nie jest żadnym symbolem religijnym. W jednym z pierwszych wpisów (które nawiasem mówiąc też w niedługim czasie tu przeniosę) napisałam dlaczego muzułmanki muszą zakrywać wszystkie widoczne części swojego ciała. Ponieważ są one nieczyste i wodzą mężczyzn na pokuszenie.
Cały czas zastanawiałam się, dlaczego jeszcze nikt nie użył argumentu, że przecież ta chusta jest obrazą dla każdego Europejczyka.
Kobiety w islamie zakrywają swoje ciała, gdyż istnieje tam społeczne przyzwolenie, na poddawanie się mężczyzn pożądaniu.
Czyli jeśli mężczyzna czuje chuć, to nie jest to jego wina, że nie potrafi sobie poradzić ze swoją seksualnością, a więc jest chory i powinien się iść leczyć, tylko to kobieta jest temu winna bo go kusi. Więc to kobieta jest tym złem, demonem czy też diabłem.
Dlatego też mężczyźni wychowani w takiej kulturze uważają, że jeśli kobieta nie zakrywa swojego ciała, to oznacza to, iż szuka ona okazji. Stąd właśnie te natarczywe spojrzenia i chamskie nagabywania Europejek przez arabskich mężczyzn.
Weźmy jednak pod uwagę, że w Europie również istnieje taki stereotyp, tylko że jest on kamuflowany, ze względu na poprawność polityczną.
Ile razy zapaliła mi się ostrzegawcza lampka, kiedy słyszałam z ust moich "kolegów", że dziewczyny powinny się skromniej ubierać, nie nosić dekoltów ani krótkich spódniczek, ponieważ to ich rozprasza. Oczywiście nikt im nie powiedział (ja również nie miałam tej śmiałości, bo po co wkładać kij w mrowisko?), że to nie jest tak, że dziewczyny się zbyt śmiało ubierają, tylko że to z ich głowami jest coś nie tak, skoro nie potrafią trzymać fiuta w majtkach.
Pomyślmy wszyscy. O ile spadłaby ilość napaści na kobiety, gdyby każdy mężczyzna, który czuje chuć do obcej kobiety na ulicy, musiałby się przebadać psychicznie albo nawet wykastrować? (😜)
Bo zgodnie z naszą europejską mentalnością, kobieta może nawet wyjść nago na ulicę. I mężczyzna nie ma w tym wypadku nawet prawa jej dotknąć.
I właśnie z tym kojarzy mi się chusta u muzułmanki.
Inna sprawa, że jest to jedynie nastolatka, która niestety została wychowana w takiej, a nie innej kulturze. I jej matka i babka też takie chusty nosiły. I nikt się już nie zastanawia z czego to wynika. Narzucona została zasłona, że to symbol religijny i zmuszanie do jej ściągnięcia to dyskryminacja na tle religijnym.
Rozmawiałam niedawno z moją koleżanką, która kilka lat spędziła w Paryżu. Zapytałam się jej dlaczego nie zmusza się muzułmanek do ściągania tych chust w szkole, dlaczego nie uświadamia się im czym ona tak naprawdę jest?
Odpowiedziała mi, że z tego między innymi bierze się właśnie radykalizacja muzułmanów. Dziewczynki nie mogą nosić chust, więc są zabierane przez pobożnych rodziców ze szkół. Kiedy Ci rodzice są aresztowani, wtedy ich dzieci się radykalizują, ponieważ odczuwają to jako zamach na ich kulturę i tradycję, a nie jako próbę wykorzenienia obrzydliwego stereotypu, który daje przyzwolenie na traktowanie kobiety jako istoty jedynie cielesnej.
Inna sprawa, że to podobno w Berlinie, jak i w niektórych miastach Szwecji powstają tak zwane strefy no-go, do których wchodzić boi się nawet policja.
Problem w tym, że takie strefy no-go, są nawet w moim rodzinnym Chorzowie.
I ostatnia nawet uczestniczyłam w gorącej dyskusji, która z dzielnic Chorzowa jest najbardziej niebezpieczna. Czy tradycyjnie "cwajka", czy może mój Batory, o którym pamiętny reportaż zrobił TVN.
Na co Batory bardzo się oburzył. Bardzo słusznie zresztą. Bo dzięki temu, dzielnica, w której mieszkam, zamiast słynąć z najlepszej pizzy w mieście, najlepszych kebabów i najlepszych lodów (to co prawda import z Panewnik, ale i tak są najlepsze w Chorzowie 😜), słynie z piłkarskich ustawek i handlu narkotykami. Nie przypomina wam to czegoś?
Tak. Takie strefy no-go znajdują się w każdym większym mieście, w którym mieszkają ludzie wykluczeni. Nie tylko ze względu na religię czy pochodzenie społeczne, ale i , najczęściej właściwie, ze względu na własne wybory.
Problem polega na tym, że teraz to właśnie ci nastolatkowie będą uważali Polskę za taką strefę no-go. Bo podejrzewam, że w swoim rodzinnym mieście tego nie mają. Nawet po wejściu do ich strefy no-go.
No i pojawia się refleksja z początku wpisu. Czy my naprawdę nie pamiętamy czym jest szacunek dla drugiego człowieka?
Owszem. W Biblii jest napisane "obyś był zimnym albo gorącym". Ale czy nie uważacie, że napisano tak tylko dlatego, że takimi zimnymi albo gorącymi masami najłatwiej jest sterować?
Cały czas wmawia się nam, że mamy na każdym kroku ujawniać własne zdanie. Zupełnie jakbyśmy się bali że inaczej ktoś pomyśli, że go w ogóle nie mamy. A tak na dobrą sprawę, to dlaczego wszyscy muszą wiedzieć jakie mamy zdanie na dany temat? Nie uważacie, że jest to taka zastępcza forma inwigilacji?
Ja jakoś naturalnie przyjmowałam do wiadomości, że jeśli ktoś ze mną nie dyskutuje, to raczej nie dlatego, że nie ma zbyt mocnych argumentów (tym bardziej jeśli to był panel sofizmatyczny, a nie dyskusyjny), tylko zwyczajnie ma inne zdanie niż ja i nie chce na ten temat więcej rozmawiać.
Bo to, że ktoś nosi chustę, to nie oznacza, że mimo tej obrzydliwej (sorry, ale dla mnie tak to właśnie wygląda) tradycji, nie może być fajną osobą, którą fajnie jest poznać i można miło spędzić czas.
I może dzięki temu, ta nastolatka, gdyby nikt jej w Polsce nie napastował, pomyślałaby, że w Polsce panuje zupełnie inna kultura niż ta, którą ma we własnym kraju i wtedy przestałaby ją nosić, bo uznałaby, że w takim kraju jak Polska nie ma to żadnej zasadności?

Komentarze
Prześlij komentarz